Po filmiku który szturmem podbił internet, a mowa o niusie z amerykańskiej tv na temat próby gwałtu i – a raczej przede wszystkim – wypowiedzi brata niedoszłej ofiary (…)
(…) zostaliśmy uraczeni totalnie wypasioną przeróbką autorstwa Auto-Tune the News, a Antoine Dodson już na zawsze pozostanie w pamięci nas wszystkich.
Teraz Auto-Tune the News znów uderza, tym razem ze zdwojoną siłą miksując orgazm pewnego gościa:
Jeśli spytać kogoś jaka jest najbardziej znana taneczna scena to zdecydowana większość odpowie, że coś z Tylerem Gagem ze Step Upa. Zdecydowana mniejszość wybuchnie śmiechem i wskaże coś z Dirty Dancing. Wtedy ja wybuchnę śmiechem i dodam, krótkie „Kamaaan nic nie przebije Vincenta i jego narkotycznego twista”. Dla mnie najbardziej klasyczna spośród klasycznych scen kina. Z całą odpowiedzialnością mogę kliknąć „Lubię To!”, ale nie kliknę.
Bękarty wojny (Inglourious Basterds) – Scena otwarcia z Hansem Landą
Jesteś francuzem, masz farmę mleczną, i tak dla hecy ukrywasz przed nazistami żydowską rodzinę. Pewnego dnia odwiedza cię pułkownik SS wraz ze swoją kliką, myślisz sobie „przejeb***!” bo słyszałeś, że owy pułkownik to prawdziwy wymiatacz, ksywę „Łowca Żydów” dostał nie bez przyczyny – co zresztą sam, z dumą, przyznaje. Ku twojemu zdziwieniu rozmowa przebiega niesamowicie miło i rzeczowo, i gdy już masz zamiar witać się z gąską Hans udowadnia ci, że faktycznie jest prawdziwym wymiataczem.
Wideo poniżej to tylko drobna namiastka boskości tej sceny, budowana od samego początku atmosfera da się ciąć nożem. Istny majstersztyk, jak cała gra Waltza w Bękartach. Zresztą… Ksywek i Oskarów nie dostaję się bez przyczyny.
Do tego filmu podchodziłem jak pies do jeża, bo z Clintem Eastwoodem nigdy jakoś szczególnie się nie lubiliśmy – czego Clint po dziś dzień nie może mi wybaczyć – a tu nie dość, że gra główną rolę to jeszcze jest reżyserem. I co mogę powiedzieć, o ile przez pierwsze minuty musiałem przebrnąć – głównie za sprawą owej sceptyczności wobec Brudnego Harry’ego – o tyle kolejne były świetne. Kowalski mógłby bez trudu zgnieść jaja Terminatorowi a z Nazgula zrobić uprzejmego kamerdynera. Tak więc nic dziwnego, że pomyślałem, że poleje się krew gdy ruszył by nakopać do dupy okolicznemu gangowi… Krew się faktycznie polała, a mi zrobiło się cholernie smutno.
Scena jest tak znana i tak lubiana, że wiele o niej pisać nie trzeba. „Weź się tato”, „No słowa normalnie” bronią się same. Poniżej wideo, a jako gratis scena z dzióbkiem. Pomyślałbym, że Koterski oskarowo zagrał idiotę, gdyby nie to, że on wcale nie grał…
Zakochany Nowy Jork (New York, I Love You)
W filmie jest masa, naprawdę masa, świetnych scen i zdecydowanie mogę polecić go z czystym sumieniem każdemu – mimo tego, że co jakiś czas wkrada się drobna nuda – czas poświęcony na obejrzenie go nie będzie stracony, ale wracając do meritum.
Scena o której mowa wywołała u mnie dwukrotnie opad szczęki. Mamy chłopaka, którego dzień przed balem maturalnym wystawiła dziewczyna, mamy też faceta-kumpla rzeczonego chłopaka, który proponuje swoją córkę jako pare dla niego, pokazuje jej fote – ładna dziewczyna myślę sobie, a potem bach, opad szczęki. Akcja toczy się dalej i… Poprzedni opad szczęki to dopiero wstęp do opadu głównego… przebiłem się do piwnicy. Niestety nawet tam nie znalazłem linku do wideo z ową sceną.
Naga Broń (Naked Gun)
Krótka piłka, lubisz absurdalny humor? Jeśli odpowiedziałeś „Tak, Lubię To!” to Porucznik Frank Drebin na pewno Cię nie zawiedzie. Najbardziej posrana akcja ever.
Po obejrzeniu myślisz inaczej? Sooo maybe this will help? yee you still don’t think so?
Gwiezdne wojny (Star Wars)
A co to byłby za ranking bez prawdopodobnie-najbardziej-znanej-sceny-ever. Wzruszająca scena, w której syn po latach kłamstw odnajduję swojego, rzekomo martwego od lat, ojca.
PS. A co to za ranking bez pierwszego, drugiego i kolejnych miejsc? To już wiecie czego się po tym blogu można spodziewać.